Poczucie opuszczenia przez Boga jest największym cierpieniem, jakiego może doświadczyć człowiek. Na tym polega piekło. Nie na żadnym przysmażaniu, ale na byciu z dala od Boga. Właśnie pośrodku takiego piekła, które zarezerwowane jest dla grzeszników, Chrystus woła do Boga, nawet jeśli ma poczucie Jego nieobecności. Zadziwiająca jest dla mnie również wiara, która jest prezentowana na blogach, wiara głęboka oparta o doświadczenie Jezusa w swoim życiu, ale też i taka "fantastyczna" , trochę życzeniowa, mało albo wcale nie oparta na Słowie Bożym, sam bałbym się bardzo opierać wiarę na filozofii lub na nauczaniu opartym na jednym np. wersecie Czym jest dla mnie Kościół? Co to właściwie jest „Kościół”? O kim myślę, gdy mówię „Kościół”? O proboszczu, bo jego znam najlepiej. Są jeszcze wikariusze, katecheci, jest kapelan w szpitalu. Są siostry zakonnice. Jest biskup, który zjawia się czasem w parafii, np. przy okazji bierzmowania. A daleko w Rzymie jest papież. www.wiara.pl www.wiara.pl Regulamin Teraz jest Cz cze 08, 2023 16:49: Strona główna forum » Różności » Sam wymyśl temat. Strefa czasowa: UTC + 1 . #1 Jak już wspomniałem wiara dla mnie jest uzupełnieniem mojego życia. Wypełniem pewnej pustki. Po prostu uważam, że każdy musi w Coś wierzyć. Niektórzy swoją wiarę pokładają w nauce, inni w Bogu, a jeszcze inni a Allachu itd. Tu nie chodzi o to w co wierzyć, ale żeby wierzyć. Jeden powie, że ma naukowe dowody, że żaden Bóg nie istnieje i w nie wierzy. Natomiast inny powie, że dla niego dowodem jest Biblia, Koran itp. Każdą z tych "dziedzin" łączy jedno... wypełniają pustkę siedzącą w człowieku. Bo często (ale nie zawsze) jest nam łatwiej wierzyć w jakieś dowody, czy stare pisma niż w drugiego człowieka. Właśnie poprzez brak takiego wsparcia szukamy czegoś w co możemy wierzyć. Może jestem jakimś idealistą i dlatego chciałbym znać Wasze opinie na ten temat... Pozdrawiam #2 Wiara dla mnie jest tym, co mówi na ten temat Hebrajczyków 11:1: "Wiara, to nacechowane pewnością oczekiwanie rzeczy spodziewanych, oczywisty przejaw rzeczy realnych, choć nie widzianych". #3 Bo często (ale nie zawsze) jest nam łatwiej wierzyć w jakieś dowody, czy stare pisma niż w drugiego człowieka. Właśnie poprzez brak takiego wsparcia szukamy czegoś w co możemy wierzyć Czym dla mnie jest wiara? Wiara w Boga jest dla mnie najwyższą czymże byłoby to nasze życie bez tej wiary?Pustką. Życie przeciekałoby nam między palcami,a wierząc mamy tę świadomość,że jest czuwa nad tym światem. #4 Wiara dla mnie to... *poczucie bezpieczeństwa *zaufanie *pewność *szczęście *miłość *nadzieja #5 Wiara jest dla mnie czymś podstawowym w życiu. To właśnie z niej wynika jaka jestem i co robię. Podejmuję decyzje życiowe w oparciu o to w co wierzę. Nie jest dla mnie dodatkiem do życia, jest tym na czym osadzone jest moje życie. Sprawia, że Bóg jest dla mnie bliską realną osobą mającą bezpośredni udział w tym co mnie spotyka na codzień. #6 Wiara jest dla mnie czymś podstawowym w życiu. To właśnie z niej wynika jaka jestem i co robię. Podejmuję decyzje życiowe w oparciu o to w co wierzę. Nie jest dla mnie dodatkiem do życia, jest tym na czym osadzone jest moje życie. Sprawia, że Bóg jest dla mnie bliską realną osobą mającą bezpośredni udział w tym co mnie spotyka na codzień Tak samo dla mnie #7 Dla mnie wiara, to Bóg. Bo nikomu nie jestem w stanie aż tak zawierzyć, jak Bogu. I mam pewność, że nigdy mnie nie zawiedzie ... #8 Wiara wskazuje nam drogę, jest calkowitym uzupełnieniem naszego życia, to coś co pozwala mi widzieć piękno i dzieło Boskiego stworzenia w każdym z nas, Ja wierzę w Boga całym sercem chociaż kiedyś nie wierzyłem w Niego ale to On wskazuje nam drogę, wiara uszlachetnia, pozwala nam cieszyć sie każdym dniem, daje tak wiele a tak niewiele wymaga wystarczy poprostu wierzyć #9 Wiara bez uczynków jest martwa (Jakuba 2:18-26). Wiara to więc slogan na ustach tych, którzy nie popierają jej uczynkami. #10 Wiara to cos co przytrzymuje mnie przy zyciu .... ona jedynie mi pozostala!!!!! #11 Żeby zrozumieć, czym jest wiara, to trzeba najpierw odpowiedzieć sobie na pytanie, czy żeby wierzyć, trzeba mieć dowody. #12 ja dowodów nie potrzebuje. ja widzę i czuje Boga każdego dnia. dla mnie jest ważne pytanie czy Bóg istnieje, ale jak ON tak naprawde jest. staram się wiedzieć o NIM jak najwięcej. #13 Jeżeli "wierzymy" w coś, na co nie mamy dowodów, to nazywamy taką wiarę łatwowiernością. BlizZ Oczekujący Przyszłości #14 Jeżeli "wierzymy" w coś, na co nie mamy dowodów, to nazywamy taką wiarę łatwowiernością. Jamsen, ale przecież przeciwnicy Boga w którego obaj wierzymy nie traktują dowodów które ty uznajesz za pewne, za dowody którym można zaufać. Wiara właśnie tym się różni od wiedzy, że próbuje objąć sobą coś, czego nie możemy pojąć rozumem #15 przeczytaj Hebrajczyków 11:1 i przemyśl. #16 Hbr 11,1 1. Wiara zaś jest poręką tych dóbr, których się spodziewamy, dowodem tych rzeczywistości, których nie widzimy. (BT) czyli Jamsen to wiara jest dowodem, tych rzeczy których się spodziewamy, a nie wiara domaga się dowodów by mogła zaistnieć. może bardziej chodzilo ci o coś takiego: 1 P 3,15 15. Pana zaś Chrystusa miejcie w sercach za Świętego i bądźcie zawsze gotowi do obrony wobec każdego, kto domaga się od was uzasadnienia tej nadziei, która w was jest. (BT) a co do mojej wiary to tak: "wierzę w Boga" może oznaczać "wierzę, że Bóg jest" - ale ja tak powiedzieć nie mogę, bo ja nie wierzę. ja to wiem. Bóg doswiadczył mnie w życiu na tyle, że gdybym mówiła, że Jego istnienie nie jest pewne to byłoby to zwyczajne kłamstwo z mojej strony. dalej "wierzę" może oznaczać "wierzę Bogu", "ufam Bogu" - i to jest to. sedno wiary. dla mnie wiara nie jest uzupełnieniem mojej egzystencji, pragnień itp. wiara jest ich źródłem, sednem wszystkiego. pozdrowienia dla wszyskich kochających Boga oraz dla tych, którzy jeszcze tego szczęścia nie zaznali - uszy do góry, "na każdego przyjdzie pora na radosny strzał amora" #17 Spioh, muszę przyznać że ładnie to napisałaś #18 Rzeczą niewykonalną byłby pobieżny bodaj przegląd szkód i korzyści, jakie można wiązać z wiarą religijną, podobnie jak trudno jest ocenić korzyści i szkody związane z wiarą w terapię magnetyczną, feng shui czy coś jeszcze innego. Jasne jest, że wiara pełni określoną funkcję, udziela całkowicie realnej odpowiedzi na ludzkie pragnienia i potrzeby. Niektóre z tych potrzeb mogą być niezbywalnym elementem ludzkiej natury - potrzeba ceremonialnego podkreślenia najważniejszych momentów życia, albo potrzeba poetyczności, symbolu, mitu i muzyki, dzięki którym można dać wyraz swym emocjom i więzom społecznym, które z kolei potrzebują okazjonalnego podtrzymania. To jest dobre. Na nieszczęście niektóre z pragnień mogą być w znacznie mniejszym stopniu godne uznania: pragnienie separatyzmu, narzucenia innym swego sposobu życia, odnalezienia moralnego usprawiedliwienia dla kolonializmu, dla kulturowego imperializmu i równocześne uwolnienie się od poczucia winy przez przypisanie wszystkich tych czynów woli boskiej. Na każdego pokojowo nastawionego, życzliwego mistyka przypada armia kapelanów przekonujących żołnierzy, że Bóg jest z nami. Osobiście nigdy nie widziałem hasła głoszącego "Nienawidź, jeśli kochasz Jezusa", ale czasami wydaje mi się, że mógłby to być dobry slogan dla skrajnej prawicy. #19 Witam! Wiara?Wszyscy deklarują tutaj co ona niesie i jak wpływa na nich to już malo kto tak to pewnośc rzeczy przyszłych. Ale czy to ma wpływ na nas i nasze życie i przyszlość. Mat28(18) A Jezus przystąpiwszy, rzekł do nich te słowa: Dana mi jest wszelka moc na niebie i na ziemi. 19)"Idźcie tedy i czyńcie uczniami wszystkie narody, chrzcząc je w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego," W tym zleceniu danym swoim posłąńcom nie ma mowy o tym by szerzyli wiarę z tego wniosek ,że wiara to trochę malo. Apostołowie wierzyli i młodzieńiec też apostołowie są nazwani uczniami. Co znaczy uczniostwo? Myślę ,że tu jest temat odpowiedni ku temu Pokój #20 czyli Jamsen to wiara jest dowodem, tych rzeczy których się spodziewamy, a nie wiara domaga się dowodów by mogła zaistnieć. Hebrajczyków 11:1 Wiara to nacechowane pewnością oczekiwanie rzeczy spodziewanych, oczywisty przejaw rzeczy realnych, choć nie widzianych. Strona Główna › Religia i mistyka › Czym jest wiara? 6 ważnych kwestii, o których należy pamiętać Czym jest wiara? | Fot. Haley Rivera Czym jest wiara? Czy jest czysto duchowa, czy może być świecka? No i przede wszystkim: jakie wiara ma znaczenie dla indywidualnego rozwoju człowieka? Na te pytania warto szukać odpowiedzi, ponieważ dzięki temu można znacznie poprawić jakość swojego życia. Wielu ludzi utożsamia wiarę z duchowością. Co prawda te dwa pojęcia często idą w parze, ale nie są ze sobą tożsame. Lepiej o tym pamiętać, jeśli poważnie myślimy o rozwoju duchowym. W przeciwnym razie można zabłądzić na duchowej ścieżce. Nie chcę, by ktokolwiek źle mnie zrozumiał. Nie mam nic przeciwko wierze. Wręcz przeciwnie: uważam ją za bardzo piękną i ważną w życiu człowieka. Wiem jednak, że wielu z nas przekracza w tej kwestii granicę rozsądku i duchowego bezpieczeństwa. Dlatego pragnę zwrócić twoją uwagę na kilka spraw, których świadomość uchroni cię przed sprowadzeniem własnej duszy na manowce. Czym jest wiara? Najprościej można powiedzieć, że wiara jest postawą charakteryzującą się całkowitym zaufaniem pokładanym w kimś (np. wiara w Boga) lub w czymś (np. wiara w ideę). Można wyodrębnić dwa podstawowe rodzaje wiary: religijną i świecką. Ludzie religijni traktują wiarę jako podstawę swoich przekonań na temat Boga, wszechświata, miejsca człowieka we wszechświecie etc. Wiara oznacza dla nich posiadanie pewności co do prawdziwości określonego zestawu poglądów. Ludzie niebędący wyznawcami żadnej religii postrzegają wiarę albo jako naiwne zaufanie niepoparte dowodami, albo jako wiarę w siebie (np. we własne umiejętności). Bertrand Russell – brytyjski filozof, matematyk, pisarz, krytyk społeczny, działacz polityczny i laureat Nagrody Nobla – napisał: Chrześcijanie utrzymują, że ich wiara czyni dobro, ale wiara innych wyrządza krzywdę [...]. To, co chcę zaznaczyć, to fakt, że każda wiara wyrządza krzywdę. Możemy zdefiniować "wiarę" jako mocne wierzenie w coś, na co nie ma dowodów. Tam, gdzie istnieją dowody, nikt nie mówi o "wierze". Nie mówimy o wierze w to, że dwa plus dwa daje cztery lub że ziemia jest okrągła. Mówimy o wierze tylko wtedy, gdy chcemy zastąpić dowody emocjami. Zastąpienie dowodów emocjami może prowadzić do konfliktów, ponieważ różne grupy skupiają się na różnych emocjach. Chrześcijanie wierzą w Zmartwychwstanie; komuniści wierzą w marksistowską teorię wartości. Żadnej wiary nie da się obronić w sposób racjonalny, dlatego każda z nich jest broniona propagandą i, jeśli to konieczne, wojną. Wiara religijna jest często krytykowana z powodu jej racjonalnej nieweryfikowalności. Tymczasem rozum i logika (w połączeniu z argumentami opartymi na dowodach) to jedyny sposób na ustalenie, które twierdzenia o świecie są najprawdopodobniej prawdziwe, a które są prawie na pewno błędne. Nie da się ukryć, że różne tradycje religijne propagują różne twierdzenia religijne. W oparciu o samą wiarę nigdy nie da się znaleźć wspólnej płaszczyzny porozumienia, która pozwoliłaby ustalić prawdę (duchową). Wiara nie daje człowiekowi narzędzi potrzebnych do korygowania błędów poznawczych. Znacznie bardziej przydatna wydaje się wiara osobista, przejawiająca się np. w przekonaniu o własnych możliwościach. W takim przypadku również można jednak wpaść w szkodliwą skrajność, jeśli człowiek zacznie wykazywać cechy narcystycznego przekonania o własnej wyższości nad innymi ludźmi. Jak widać, wiara może być bardzo niebezpieczna, jeśli utracimy nad nią kontrolę. W każdym przypadku, gdy wierzenia dominują nad zdrowym rozsądkiem, pojawia się fanatyzm – a za nim idzie ludzkie cierpienie. Wiara: o tym należy pamiętać Kiedy zajmujesz się kwestią wiary, powinieneś pamiętać o sześciu bardzo ważnych kwestiach, które przez wielu ludzi są pomijane. A w konsekwencji dochodzi do niebezpiecznych sytuacji – nawet zagrażających życiu i zdrowiu (nie tylko psychicznemu). 1. Wiara jest niezbędna do życia Są ludzie twierdzący, że bez wiary żyje im się lepiej. Być może to prawda, jeśli pod uwagę weźmiemy tylko wiarę religijną. W rzeczywistości jednak większość ludzi nie jest w stanie funkcjonować bez jakiejś formy wiary. Nawet ateista – jeśli chce coś osiągnąć – musi wierzyć w siebie (nie wspominając o samych przekonaniach ateistycznych, których znacznej części nie da się udowodnić). Wiem, że to nie to samo, co wiara w Boga. Czy jednak aż tak się od niej różni? Wiara oznacza zaufanie i pokładanie w kimś nadziei. Jeśli tak na nią spojrzymy, szybko dostrzeżemy jej prawdziwą wartość. Ośmielę się nawet stwierdzić, że życie bez wiary byłoby trudne i nieprzyjemne. A może nawet niemożliwe. Każdy bowiem w coś wierzy. 2. Źródłem wiary jest pragnienie Człowiek ma tendencję do wierzenia w rzeczy, które pragnie uznawać za prawdę. Wiele badań psychologicznych wskazuje na to, że ludzie mają skłonność do interpretowania niejednoznacznych informacji w sposób korzystny dla siebie. Można więc powiedzieć, że wiara jest jakimś sposobem na zaspokojenie potrzeb. Często bardzo skutecznym. Ludzie od zawsze pragną czegoś więcej poza zwyczajnym codziennym życiem. Rutyna ich nie zadowala. Potrzebują czegoś wykraczającego poza myśli i uczucia, poza obowiązki, pracę czy rodzinę. To przejawia się we wszystkich kulturach: poszukiwanie niezwykłości i tajemnicy. Właśnie dlatego tak popularna jest wiara w rzeczy nadprzyrodzone (a nawet zabobony). Wypływa z ludzkiej natury; jej pragnienia doświadczania czegoś wspanialszego niż szara rzeczywistość. 3. Wiara to wolny wybór Wiara jest osobistą sprawą każdego człowieka. Nikt nie ma obowiązku podzielać twojej wiary. Jeśli uważasz, że powinien – to znaczy, że coś jest z tobą nie w porządku. Każdy człowiek ma wolną wolę i prawo do własnych przekonań. Kto próbuje zmuszać kogoś do wyznawania własnej wiary, popełnia zbrodnię przeciwko wolności i poszanowaniu godności ludzkiej. Nawet jeśli rodzic oczekuje od własnych dzieci, by należały do tego samego kościoła, jest to w wielu przypadkach bardzo szkodliwe. W ten sposób można zniszczyć czyjeś życie. Znam osobiście osoby, które doznały poważnego uszczerbku na zdrowiu psychicznym z powodu wiary religijnej swoich rodziców. Przeczytaj więcej: Jak przekazywać dzieciom wartości duchowe? 4. Wiara nie jest nieomylna Wszyscy czasami popełniamy błędy. W całej historii ludzkości nie było na świecie człowieka, który nigdy by się nie mylił. Tego jednego możemy być pewni. Nawet wielcy mistrzowie, prorocy, założyciele najpopularniejszych obecnie religii światowych popełniali błędy. Byli tylko ludźmi, a co za tym idzie – nie można ich słów traktować jako nieomylnych. To niestety oznacza, że twoja wiara niekoniecznie musi być dowodem na to, że idee przez ciebie wyznawane pokrywają się z rzeczywistością i są prawidłowe. Zaakceptuj to, że może być zupełnie inaczej, niż sądzisz. Dowiedz się więcej: 10 kłamstw duchowości, które niszczą ludzkie życie. 5. Wiara nie jest wyznacznikiem moralności W wielu religiach wiarę określa się mianem cnoty. Niestety nie jest to właściwe podejście. Wiara sama w sobie nie jest ani dobra, ani zła. Nie może więc być uznana za cnotę; to nie jest koncepcja moralna. Dla przykładu, wszyscy ludzie wierzą, że niebo jest niebieskie. Czy takie przekonanie jest jednak szlachetne? Z całą pewnością nie jest. To tylko przekonanie. Nawet jeśli byłoby prawdziwe, nie stanowi wyznacznika wartości człowieka. Podobnie jest z każdą inną wiarą (również w Boga). Sam fakt bycia osobą wierzącą nie czyni z ciebie lepszego człowieka od ateisty. Czy kogokolwiek innego. Dowiedz się więcej: Jaka jest różnica między religią a duchowością? 6. Wiara nie zobowiązuje wszechświata do działania Nawet w Biblii jest wyraźnie napisane, że Bóg nie ma żadnego obowiązku wysłuchiwania modlitw swoich wyznawców. Zapewne znasz powiedzenie: niezbadane są wyroki boskie. Pamiętaj więc, że twoja wiara nie ma mocy decydowania za tego, w kogo wierzysz. Plan wszechświata (albo Boga, jeśli w niego wierzysz) może różnić się od twojego. Nie traktuj więc swojej wiary jako gwarancji spełnienia marzeń i dobrego życia. Czy wiara wystarczy? Wiara jest ogromnie silna. Nie znaczy to jednak, że może być jedyną formą praktyki duchowej. Zazwyczaj pojawia się na początku, kiedy człowiek musi pewne rzeczy brać na wiarę, ponieważ inaczej się nie da. Kiedy pojawia się oświecony nauczyciel duchowy, większość jego nauk jest zbyt trudna i niepojęta dla przeciętnego człowieka. Jeśli ktoś chce iść za swoim mistrzem, będzie musiał mu zawierzyć. To całkowicie naturalny mechanizm. W duchowości jest to jednak dopiero początkiem; jednym z pierwszych kroków na ścieżce do prawdziwego zrozumienia. Jeśli zatrzymasz się na poziomie wiary, nigdy tak naprawdę nie będziesz praktykować duchowości. Nie zbliżysz się do oświecenia czy zbawienia nawet o centymetr. Musisz zajrzeć głęboko we własne wnętrze i tam poszukiwać ostatecznych odpowiedzi, a nauki proroków i mędrców traktować tylko jako wskazówki ułatwiające duchową wędrówkę. Nie mogą one być dla ciebie prawdą ostateczną, bo możesz stać się fanatycznym więźniem przekonań głoszonych przez innego człowieka. A przecież w prawdziwej duchowości nie chodzi o coś takiego. Zmień czyjeś życie na lepsze! Udostępnij: Kategorie: Religia i mistyka Autor: Wojciech "Abaren" ZielińskiZałożyłem tę stronę internetową, by pomóc wszystkim osobom, dla których liczy się uniwersalna duchowość. Nie taka, która nakłania do nienawiści i walki, lecz prawdziwa - skupiona na szczerych poszukiwaniach prawdy. Strona 1 z 1 [ Posty: 11 ] Nie wiem co mam zrobic... Autor Wiadomość Dołączył(a): Wt maja 22, 2018 19:19Posty: 140 Nie wiem co mam zrobic... problem. Narobilem balaganu lekarzom i terapeutom przez moja glupote... teraz nie mam odwagi do nich isc i przyznac sie do bledu. Oni mi chcieli pomoc i narazali sie dla mnie a ja im taka zadyme robilem ze szkoda gadac. Problem w tym ze mam problem z ustaleniem diagnozy i ogulnie w okol mnie toczy sie naprawde wiele problemow roznego rodzaju takze tych prawnych... boje sie isc udac do placowki ktora mi chciala pomoc bo to jest nie latwa sprawa w okol mnie a ja sprawialem same klopoty ludziom ktorzy naprawde mi pomagali... Boje sie tez ze moga mnie za to zamknac poniewaz w stosunku do mojej diagnozy jest duzo problemow prawnych i na mojej osobie tez popelniono pewnego rodzaju przestepstwo swiadomie podaja mi leki przez pewnych lekarzy ktore mi zaszkodzily... ogulnie to jest sprawa jak w jakim filmie kryminalistycznym i nie wiem jak sie polapac w tym wszystkim... dodatkowo mam terqz takiego doła, taka depresje ze szkoda gadac...Prosze pomozcie co mam robic... Pt maja 14, 2021 16:39 Dowiar Dołączył(a): So kwi 10, 2021 15:53Posty: 377 Re: Nie wiem co mam zrobic... Zajmij się naprawianiem szkód jakie wyrządziłeś, to leczy najlepiej z choroby! Nie ma lepszego lekarstwa. Szczere przyznanie do winy oraz naprawianie daje szansę na lżejszy wyrok. Rób coś, nic nie robienie daje doła. Pt maja 14, 2021 16:53 Tomkris Dołączył(a): Wt maja 22, 2018 19:19Posty: 140 Re: Nie wiem co mam zrobic... Dowiar napisał(a):Zajmij się naprawianiem szkód jakie wyrządziłeś, to leczy najlepiej z choroby! Nie ma lepszego lekarstwa. Szczere przyznanie do winy oraz naprawianie daje szansę na lżejszy wyrok. Rób coś, nic nie robienie daje zle mnie zrozumiales... nie zlamalem prawa... nie ja... chodzi o to ze pewni lekarze leczyli mnie lamiac prawo a inni chciali mi pomoc narazajac sie na konflikt z nimi... Teraz Ci lekarze ktorzy mi pomogli maja problemy przez moja glupote a ja nie mam odwagi do nich isc i im o tym powiedziec natomiast boje sie tez ze miarka sie juz przebrala i Ci co mi chcieli pomoc zamkna mnie w za to ze im takiego balaganu zrobilem i nie mowie tu o wiezieniu.... Mam problem z lekarzami.... Pt maja 14, 2021 17:01 Dowiar Dołączył(a): So kwi 10, 2021 15:53Posty: 377 Re: Nie wiem co mam zrobic... Ta sytuacja Ciebie czegoś nauczyła, czy nadal popełniasz głupotę, skorygowałeś to? Pt maja 14, 2021 17:39 Tomkris Dołączył(a): Wt maja 22, 2018 19:19Posty: 140 Re: Nie wiem co mam zrobic... Jesli to teraz sprubuje skorygowac to moge zaplacic za to nawet zyciem... wiem ze to glupie co pisze ale roznie to bywa... nie wiem co mam robic... Pt maja 14, 2021 20:35 Dowiar Dołączył(a): So kwi 10, 2021 15:53Posty: 377 Re: Nie wiem co mam zrobic... Tomkris napisał(a):Jesli to teraz sprubuje skorygowac to moge zaplacic za to nawet zyciem... wiem ze to glupie co pisze ale roznie to bywa... nie wiem co mam robic...Jeżeli nie możesz napisać tutaj czegoś więcej to napisz na priv, nic nie obiecuje, ale spróbuje coś podpowiedzieć. Pt maja 14, 2021 20:45 Kael Dołączył(a): Śr kwi 04, 2012 15:51Posty: 15037 Re: Nie wiem co mam zrobic... Tomkris Dlaczego zaraz tak dramatycznie? Podejrzewasz, ze ciebie ci lekarze zamorduja? Takie masz zle zdanie o nich?W koncu wiedza, ze jestes chorym czlowiekiem i biora na to zdaniem powinienes jasno porozmawiac z zainteresowanymi i wyjasnic watpliwosci. Inaczej (byc moze zupelnie bezpodstawne) obawy i wyrzuty sumienia ciebie wykoncza. Pt maja 14, 2021 20:48 niewazny12 Dołączył(a): Śr kwi 09, 2008 10:19Posty: 1198 Re: Nie wiem co mam zrobic... Tomkris, czy te Twoje wielkie problemy nie wynikają przede wszystkim z trudności religijnych, np. tych z rachunkiem sumienia i spowiedzią? Czy Twoje zaburzenia psychiczne nie koncentrują się przede wszystkim wokół religii?Byłem u spowiedzi i Komunii po raz pierwszy od ponad roku. Nie robiłem jakiegoś bardziej szczegółowego rachunku sumienia... "Boję się" tej praktyki... Tomkris, chyba masz poważne problemy ze skrupulanctwem czy skłonnościami do niego... Mam myśli, że takie osoby w ogóle nie powinny robić dłuższych rachunków sumienia i odbywać dłuższych spowiedzi. Mam "traumatyczne" doświadczenia z długimi rachunkami sumienia czy spowiedziami. W moim przypadku problemy religijne mogą "bardzo wpływać" na mój stan psychiczny według mnie, chociaż myślę, że nawet i wtedy, gdybym nie wierzył w możliwość strasznej kary Bożej, to i tak miałbym takie same orzeczenia dotyczące niepełnosprawności i zdolności do pracy. _________________Bóg jest tylko jeden. Nie ma boga poza BOGIEM. Nie chcę iść do piekła! Nie chcę być potępiony bez końca! Wszystko, co nie jest Bogiem, jest stworzeniem jedynego Boga, jaki istnieje we wszechbycie. Bóg jest niezmienny, bez początku, bez końca. Pt maja 14, 2021 21:53 Robek Dołączył(a): So gru 20, 2014 19:04Posty: 6825 Re: Nie wiem co mam zrobic... niewazny12 napisał(a):Mam "traumatyczne" doświadczenia z długimi rachunkami sumienia czy spowiedziami. W moim przypadku problemy religijne mogą "bardzo wpływać" na mój stan psychiczny według mnie, chociaż myślę, że nawet i wtedy, gdybym nie wierzył w możliwość strasznej kary Bożej, to i tak miałbym takie same orzeczenia dotyczące niepełnosprawności i zdolności do sie piekła? a tego że nagle zaatakują kosmici i wszystkich pozabijają, to tego sie nie boisz? przecież prawdopodobieństwo zaistnienia obu tych sytuacji jest takie samo. _________________Wymyśliłem swoje życie od początku do końca bo to, które dostałem mi się nie podobało. So maja 15, 2021 17:36 Dowiar Dołączył(a): So kwi 10, 2021 15:53Posty: 377 Re: Nie wiem co mam zrobic... niewazny12 napisał(a):Rachunek sumienia jest naMam "traumatyczne" doświadczenia z długimi rachunkami sumienia czy spowiedziami. W moim przypadku problemy religijne mogą "bardzo wpływać" na mój stan psychiczny według mnie, chociaż myślę, że nawet i wtedy, gdybym nie wierzył w możliwość strasznej kary Bożej, to i tak miałbym takie same orzeczenia dotyczące niepełnosprawności i zdolności do sumienia, nie musi być długi, a głownie najważniejszy jest przed samym sobą. My sami sobie stwarzamy największe kary. Należy nauczyć wybaczać nie tylko innym, ale i samemu sobie. Wybacz sobie i idź nie grzesz więcej. Amen!Oczywiście nie należy wpadać w skrajność zbyt łatwego rozgrzeszania się ze wszystkiego jak leci. I druga skrajność ciągłego obwiniania siebie za wszystko. We wszystkim musi być umiar ma moc dawania sobie samemu rozgrzeszenia, jeżeli robi to autentycznie i od serca, a nie mechanicznie czy z pokrętnym zamiarem. Jeżeli przy tym ma wsparcie mądrego kapłana, to będzie miał dodatkowe wsparcie, w dobrej sprawie. So maja 15, 2021 18:16 Tomkris Dołączył(a): Wt maja 22, 2018 19:19Posty: 140 Re: Nie wiem co mam zrobic... Kael napisał(a):Tomkris Dlaczego zaraz tak dramatycznie? Podejrzewasz, ze ciebie ci lekarze zamorduja? Takie masz zle zdanie o nich?W koncu wiedza, ze jestes chorym czlowiekiem i biora na to zdaniem powinienes jasno porozmawiac z zainteresowanymi i wyjasnic watpliwosci. Inaczej (byc moze zupelnie bezpodstawne) obawy i wyrzuty sumienia ciebie podejrzewam ze mnie zamorduja ale moga przymusowo zamknac a wtedy dostana mnie tylko martwego bo nie pozwole im na okol mnie tyczy sie nie latwa sprawa i to jest problem zarowno dla mnie jak i dla osob ktore chca mi pomoc, przynajmniej na razie pomoc... N maja 16, 2021 0:49 Wyświetl posty nie starsze niż: Sortuj wg Strona 1 z 1 [ Posty: 11 ] W rozważaniu przed modlitwą Anioł Pański Franciszek przypomniał, że „skałą” na której Jezus chce budować swój Kościół jest wiara. Komentując niedzielny fragment Ewangelii (Mt 16, 13-20), w którym Chrystus pyta uczniów za kogo Go uważają, Papież zaznaczył, że na to pytanie powinien odpowiedzieć sobie każdy chrześcijanin. Ojciec Święty podkreślił, że Jezus prowokuje Piotra do wyznania wiary, ponieważ chce doprowadzić swoich uczniów do podjęcia decydującego kroku w relacji z Nim. „Każdy z obecnych jest wezwany do zaangażowania się, przemyślenia motywu, dla którego podąża za Jezusem; dlatego w pełni uzasadnione jest pewne wahanie. Nawet gdybym teraz zapytał: kim dla ciebie jest Jezus, myślę, że mógłbyś zawahać się z odpowiedzią. Po pytaniu Jezusa następuje zakłopotanie, które usuwa Szymon oświadczając entuzjastycznie: «Ty jesteś Mesjaszem, Synem Boga żywego» (w. 16) – powiedział Papież Franciszek. – Ta odpowiedź, tak pełna i jasna, nie jest wynikiem odruchu, jakkolwiek wielkodusznego, a Piotr był wielkoduszny, ale stanowi owoc szczególnej łaski Ojca niebieskiego. Bo sam Jezus mówi do niego: „ciało i krew nie objawiły ci tego (nie znalazłeś tego w kulturze, na studiach), ale Ojciec mój, który jest w niebie” (w. 17).“ Gdy Jezus słyszy odpowiedź Piotra zapewnia uroczystym tonem, że to właśnie na nim, na opoce, zbuduje swój Kościół, którego nie przemogą bramy piekielne. Pytanie „Za kogo mnie uważacie?” Chrystus kieruje także do każdego chrześcijanina. „Każdy z nas musi udzielić odpowiedzi, która nie jest teoretyczna, ale wiąże się z wiarą, czyli życiem, ponieważ wiara jest życiem! Dla mnie jesteś... i tu wyznaj to Jezusowi. Odpowiedź ta wymaga również od nas, podobnie jak od pierwszych uczniów, wewnętrznego wsłuchiwania się w głos Ojca i zgodności z tym, co Kościół, zgromadzony wokół Piotra, stale głosi – wyjaśnił Papież. Chodzi o zrozumienie, kim jest dla nas Chrystus: czy jest On centrum naszego życia i celem każdego naszego zaangażowania w Kościele oraz w społeczeństwie.“ Na zakończenie Papież podkreślił, że nieodzowne i godne pochwały jest to, aby wszystkie wspólnoty w Kościele były otwarte na pomoc ubogim i wyjście naprzeciw sytuacji kryzysowych. „Miłość jest najlepszą drogą doskonałości. Jednak warto zadbać, aby dzieła miłosierdzia nie odrywały nas od kontaktu z Panem Jezusem. Miłość chrześcijańska nie jest jedynie filantropią. Z jednej strony jest spojrzeniem na drugiego oczami samego Jezusa, a z drugiej strony jest dostrzeżeniem Jezusa w obliczu ubogich” – zakończył Franciszek. Pełny tekst papieskiego rozważania w tłumaczeniu na język polski TUTAJ «« | « | 1 | » | »» Czym jest dla mnie wiara? Autor Wiadomość Dołączył(a): So lis 29, 2003 12:52Posty: 1364 Cytuj:A czy można być szczęsliwym i jednocześnie być kaleką, cierpiącą nadodatek? Co człowiekowi daje tę moc i siłę dy się uśmiechać przez łzy. Jaka jest ta tajemnica ludzkiego szczęścia? To nie sprawa tego kim jesteśmy czyni nas nieszczęśliwymi, tylko nasza niezdolność do zaakceptowania samych siebie. Nie wiem na ile wiara pozwala tego dokonać, moim zdaniem to raczej ucieczka niż stawienie czoła problemowi. Łatwiej wciskać sobie kit o wielkim planie i niezwykle złożonym sensie, Bogach i demonach, niż po prostu przyjąć do wiadomości naszą naturę i naturę naszej rzeczywistości. Nie trzeba mocy by sie uśmiechać, i nie trzeba czynić tego przez łzy. Trzeba jednak przestać sią ciągle pytać "dlaczego ja?", "jaki to ma sens?" i roztkliwiać się nad sobą. Moim zdaniem samo życie jest sensem samym w sobie. Dążenie do celu (nieważne jakiego), walka z własną słabością, szukanie wiedzy to jest piękno istnienia. Piękno które leży w samej podróży. Jakie znaczenie ma to czy droga gdzieś się kończy, albo co nas czeka u celu? So sty 01, 2005 19:58 wiking Dołączył(a): Pt lis 12, 2004 21:57Posty: 2184 Nie zgadzam sie z Teofilem, wiare w isnienie Boga maja tez zle duchy, najwazniezniejsza jest wiara Bogu, nie w Boga, w Jego istnienie. Np. moga istniec, teorycznie istoty na innych planetach, ale to nie zmienia mojego zycia. Obojetnie czy w nie wierze czy nie. A wiara Bogu ma zasadnicze znaczenie. So sty 01, 2005 20:03 Alus Dołączył(a): Śr cze 02, 2004 17:39Posty: 41854 ..."bo w Nim wszystko, co istnieje ma sens" - to oznacza:wierzę w Boga i wierzę Bogu. So sty 01, 2005 20:34 APOLINARY Dołączył(a): Pn gru 13, 2004 22:04Posty: 5 cierpienie To bóg wie dlaczego moze za grzechy swoich rodziców,tak mówi biblia czary albo inne przeklęte praktyki przekleństwo przechodzi z pokolenia w pokolenie. Kto moze zrozumiec poczynania boga ,my ludzie nawet nie mamy prawa sie nad tym zastanawiać. przeciez nie znasz calej sytuacji wszystkich ludzi co i dlaczego,bóg to wie bo On jest absolutem i wie rzecza jest zaufac ze bóg ma racje i wie lepiej,i to jest wiara i poznac to łatwizna,ale zaufac uwierzyc to cięzka sprawa dla mnie tez ale doskonałośc jest niemozliwa,lecz warto jest dązyc. _________________To co jest naprawde wazne to ,prawda. N sty 02, 2005 23:32 Michał z Warszawy-Ursus Dołączył(a): So paź 02, 2004 9:43Posty: 30 Dla mnie wiara to coś więcej niż np. chodzenie do Kościoła. Według mnie jak ktoś wierzy powinien probować naśladować nauke Jezusa. Najłatiwej sprawdzić wiare w ten sopsób czy dany człowiek nie wstydzi się swojej wiary czy w środowisku kolegów mówi że kocha Kościuł, uwielbia w nim przebywać kocha Boga. Dla wielu ludzi wiara to tylko chodzenie do Kościoła w niedziele. Pozdrawiam, życze zdrowia. _________________,,Żebyśmy byli mniej wrażliwi na dźwięk monety a bardziej na łzy"- O. Piotr Ferdin OSCam. Pn sty 03, 2005 19:31 PugCondoin Dołączył(a): So lis 29, 2003 12:52Posty: 1364 Cytuj:Naszą rzecza jest zaufac ze bóg ma racje i wie lepiej,i to jest wiara i poznac to łatwizna,ale zaufac uwierzyc to cięzka sprawa dla mnie tez ale doskonałośc jest niemozliwa,lecz warto jest dązyc. Zawsze miałem dokładnie odwrotne wrażenie. Łatwo jest wierzyć, łatwo jest uciekać w iluzje, a znaczenie trudniej wiedzieć, rozumieć czy akceptować bo to wymaga pracy i to ciężkiej. Dlaczego łatwowierność ma być cnotą? Dlaczego ślepe zaufanie jednej czy drugiej instytucji która składa się wyłącznie ze zwykłych ludzi targanych tą samą naturą co wszyscy inni ma być widziane jako pozytywne? Dlaczego dziecięce postrzeganmie rzeczywistości u dorosłych ludzi wydaje się wam piękne? Przecież to żałosne. Pn sty 03, 2005 22:20 APOLINARY Dołączył(a): Pn gru 13, 2004 22:04Posty: 5 re Poznaj definicje wiary a nie wyda ci sie to zalosne. Albo wierzysz albo nie. Nie kombinuj. _________________To co jest naprawde wazne to ,prawda. Pn sty 03, 2005 23:17 Anonim (konto usunięte) Mnie się dziś wydaje, że nie można traktować wiary tak jak np. hipotez naukowych. Tu chodzi o to, że przez wiarę staramy się sięgnąć czegoś zupełnie ulotnego i wręcz nieuchwytnego dla czystej analizy. Wciąż sądzę, że do transcendencji nie doczłapalibyśmy się nigdy, bo niby jak? Przez Boga ogólnie rozumiemy Kogoś kto stworzył wszystko co badamy. Więc nie dojdziemy do Niego samego. Nie wydaje mi się, żeby to chodziło o to, że wiara leży tu w opozycji do 'wiedzenia, rozumienia, co ma wymagać ciężkiej pracy'. Przecież jeśli tylko ktoś jest w stanie unieść intelektualny wysiłek prowadzenia badań naukowych, to czyni to. Wiara nie ogranicza go w niczym. Zobacz Pug (nawiasem trochę Cię nie było, więc witaj ponownie ), że jeśli faktycznie jest coś po życiu, to dobrze, że ludzie wierzą. Dzięki temu wiedzą, że jest po co żyć, że to wszystko ma jakiś sens. A jeśli jest coś po tym naszym ziemskim życiu, a my odrzucimy jakąkolwiek nadzieję, to praktycznie będziemy marnować czas nam dany na rozpaczanie. Rozpaczanie... rozpaczanie trochę w cudzysłowie, bo nikt nie mówi o jakiejś zapaści psychicznej, ale życie jest wtedy inne. Czytałem teraz wykłady o Wittgensteinie. W sumie ateista, więc trochę po linii Twego światopoglądu, a stwierdza, że według niego wiara nie tyle jest bezrozumna, co raczej rozumna nie jest W tym wykładzie jest takie zdanie: "Każdy, kto czyta Listy Apostolskie, znajdzie stwierdzenie: to nie tylko nie jest rozumne, to jest szaleństwo. To nie tylko nie jest rozumne, ale i nie udaje, że jest". Stąd też w sumie przyznać się muszę do niejednego błędu, bo chyba zupełnie racjonalizowanie wiary jest dla niej też jakąś ujmą i jej coś odbiera. My byśmy chcieli tak wszystko sprowadzić do tego co dziś już wiemy dokładnie o świecie. A ludzka świadomość? Wciąż zupełnie nieodgadnionia i możliwe, że zupełnie innego rodzaju zbiór praw fizycznych niż ten który znamy jest potrzebny do jej opisania. Jednak niektórzy chcą uznać, że jest jasne, że po śmierci nic nie ma, a nie znają działania konstruktu zwanego Pug zarzuciłbyś, że jestem wrzucony w czas i miejsce i dlatego widzę świat jak widzę. Tyle, że ja nie widzę powodu, żeby zmienić ten światopogląd na inny. On ma pewien sens. Ma ręce i nogi, no i dlaczego przechodzić z wiary w Boga, który jest miłością do np. Boga islamu? A czemu zostać zupełnym sceptykiem? Tzn. ja nawet wiem jak to jest, bo ja wcale nie tak spokojnie pozostaję przy wierze, więc mi nie zarzucaj też aż takiego wygodnictwa. W wieku 17 lat przez ponad rok nie chodziłem na Msze, a potem dopiero zacząłem rzeczywiście wierzyć. Potem znowu, jeszcze na początku rozmów na uderzyłem w ateizm. To zupełnie w sumie nieważne i nikogo to nie interesuje w co i kiedy ja tam wierzyłem, ale pokazuję Ci, że wiem dosyć o tym co nie wyjaśnia sensu życia człowieka. Nie może dociec do tak odległej sprawy. To wymaga prawie dokładnej wiedzy o świecie, a tej oczywiście nie mamy. Tu może przyjść z pomocą właśnie religia. Myślę, że oczekiwanie od zwykłego, analitycznego rozumu by odkrył sens życia i czekanie na ten wyrok nie jest to co piszę wydaje Ci się dziecięce? A co jest dorosłe wtedy? Czy odrzucenie wiary, bo to wiara i oczekiwanie, że nauka odpowie na pytanie o sens życia człowieka jest dorosłe?btw: Rozpisałem się. Pn sty 03, 2005 23:34 Irbisol Dołączył(a): Cz gru 02, 2004 19:24Posty: 858 PTRqwerty napisał(a):Nauka nie wyjaśnia sensu życia człowieka. Nie może dociec do tak odległej sprawy. To wymaga prawie dokładnej wiedzy o świecie, a tej oczywiście nie mamy. Tu może przyjść z pomocą właśnie religia. Religia również NICZEGO NIE WYJAŚNIA. Stwierdzenie że jest tak i już a nie inaczej nie jest żadnym wyjaśnieniem. Nauka z kolei nie udaje, że wie wszystko. Ale przynajmniej na nauce można cokolwiek rzeczywiście oprzeć. Wolę kogoś kto mniej obiecuje, ale wszystko realizuje, niż kogoś, kto rzuca frazesami na prawo i lewo bez pokrycia. Kojarzy mi się taki zwrot "kiełbasa wyborcza". Wt sty 04, 2005 20:19 PugCondoin Dołączył(a): So lis 29, 2003 12:52Posty: 1364 Hmm, Cytuj:jeśli faktycznie jest coś po życiu, to dobrze, że ludzie wierzą. Dzięki temu wiedzą, że jest po co żyć, że to wszystko ma jakiś sens. A jeśli jest coś po tym naszym ziemskim życiu, a my odrzucimy jakąkolwiek nadzieję, to praktycznie będziemy marnować czas nam dany na rozpaczanie. Rozpaczanie... rozpaczanie trochę w cudzysłowie, bo nikt nie mówi o jakiejś zapaści psychicznej, ale życie jest wtedy rozpaczanie? Nadzieję na co? Na wieczną egzystencję w tej samej formie? Nic nie jest wieczne, wszystko musi się kiedyś skończyć. Pytanie czy potrafimy cieszyć się z tego co mamy gdy to jeszcze mamy. Po co Ci coś na wieczność skoro nie nie potrafisz tego wykorzystać w czasie który posiadasz ? Zwykły instynkt przetrwania? Paniczny strach przed śmiercią? Wiem, że wiara jest na to środkiem przeciwbólowym, zawsze tak pisałem. Ale to nie leczy przyczyny, tylko uśmierza ból. A moim zdaniem ten ból jest zupełnie bezsensowny a Ci którzy się w nim zwijają czynią to jedynie na własne życzenie. Cytuj:Stąd też w sumie przyznać się muszę do niejednego błędu, bo chyba zupełnie racjonalizowanie wiary jest dla niej też jakąś ujmą i jej coś odbiera. My byśmy chcieli tak wszystko sprowadzić do tego co dziś już wiemy dokładnie o świecie. A ludzka świadomość? Wciąż zupełnie nieodgadnionia i możliwe, że zupełnie innego rodzaju zbiór praw fizycznych niż ten który znamy jest potrzebny do jej opisania. Jednak niektórzy chcą uznać, że jest jasne, że po śmierci nic nie ma, a nie znają działania konstruktu zwanego to przyjęcie zwykle niezbyt dobrze uzasadnionego racjonalnie założenia opierając się głównie na własnych pragnieniach. To wszystko. Nie twierdzę iż wiara jest głupia bezsensowna i bezwartościowa. Jednak uważam ją za ludzka słabość którą można wykorzystać, i mam bardzo niepozytywną opinię o tych którzy moim zdaniem to Tyle, że ja nie widzę powodu, żeby zmienić ten światopogląd na inny. On ma pewien sens. Ma ręce i nogi, no i dlaczego przechodzić z wiary w Boga, który jest miłością do np. Boga islamu? A czemu zostać zupełnym sceptykiem? Tzn. ja nawet wiem jak to jest, bo ja wcale nie tak spokojnie pozostaję przy wierze, więc mi nie zarzucaj też aż takiego niczego Ci nie zarzucam PTR, rolą światopoglądu jest to by ułatwiał a nie utrudniał życie. Byśmy podejmowali prawidłowe decyzje. Może dlatego dopiero perspektywa czasu umożliwia nam stosunkowo obiektywną ocenę i to też pod warunkiem, że nie nauczyliśmy się bardzo sprawnie samych siebie okłamywać ... Nie mam jeszcze dostatecznie dużej perspektywy by być pewnym mojej drogi i Ty podobnie. Zresztą każdy jest inny i każdemu inna droga może wydawać się pociągająca. Cytuj: Myślę, że oczekiwanie od zwykłego, analitycznego rozumu by odkrył sens życia i czekanie na ten wyrok nie jest rozumne. Czy to co piszę wydaje Ci się dziecięce? A co jest dorosłe wtedy? Czy odrzucenie wiary, bo to wiara i oczekiwanie, że nauka odpowie na pytanie o sens życia człowieka jest dorosłe? Czym dorośli różnią się od dzieci? Świat dzieci jest prosty, świat dorosłych skomplikowany. Ta komplikacja jest spowodowana zdolnością do przewidywania następstw naszych czynów i idącej za tym odpowiedzialności, posiadanej wiedzy oraz znajomości własnych ograniczeń i słabości. Dorosłość to przede wszystkim zdolność do akceptacji rzeczywistości tak z jej pięknem jak i brudem. Człowiek w pełni "dorosły"jest gotów wziąść na siebie odpowiedzialność za innych, gdy czyni to osoba niedojrzała, uciekająca przed światem, rezultat może być tylko katastrofą. Wt sty 04, 2005 21:23 Anonim (konto usunięte) Cytuj:... Jakie znaczenie ma to czy droga gdzieś się kończy, albo co nas czeka u celu? ... a dla mnie kres mej drogi ma _podstawowe_ znaczenie i chyba dla tego tak trudno nam się porozumieć w kwestii wiary. Śr sty 12, 2005 17:43 Irbisol Dołączył(a): Cz gru 02, 2004 19:24Posty: 858 Arek napisał(a):Cytuj:... Jakie znaczenie ma to czy droga gdzieś się kończy, albo co nas czeka u celu?... a dla mnie kres mej drogi ma _podstawowe_ znaczenie i chyba dla tego tak trudno nam się porozumieć w kwestii wiary. Nie wiadomo jaki jest cel drogi. Nie wiadomo ten cel czy istnieje. Mimo to zakładasz, że istnieje i że jest ściśle określony - na jakiej podstawie? Śr sty 12, 2005 21:50 Anonim (konto usunięte) Moim zdaniem każdy człowiek nieważne czy wierzy w Boga czy nie, powinien mieć jakiś cel w swym życiu. Do czegoś dążyć. Ktoś tam kiedyś powiedział że : 'Życie bez celu jest jak statek bez sternika' Dla mnie sens życiu nadaje wiara w Boga, wierność nauce Jezusa Chrystusa, wiara w objawienia Maryjne itd. Oczywiście że ateista ma inne cele w swym życiu, ale cele takie to życie ułatwiają. Takie jest moje zdanie. Cz sty 13, 2005 10:55 Irbisol Dołączył(a): Cz gru 02, 2004 19:24Posty: 858 Arek napisał(a):Moim zdaniem każdy człowiek nieważne czy wierzy w Boga czy nie, powinien mieć jakiś cel w swym życiu. Do czegoś dążyć. Ktoś tam kiedyś powiedział że :'Życie bez celu jest jak statek bez sternika' Dla mnie sens życiu nadaje wiara w Boga, wierność nauce Jezusa Chrystusa, wiara w objawienia Maryjne że ateista ma inne cele w swym życiu, ale cele takie to życie ułatwiają. Takie jest moje zdanie. Z tym się zgadzam. Nie świadczy to jednak, że samo zjawisko życia ma jakiś cel. Cz sty 13, 2005 15:07 Anonim (konto usunięte) Ja uważam, że to życie bez jego kontynuacji po śmierci NIE ma sensu. Po cóż by były np. bieda, kłopoty, ucisk - gdzież sprawiedliwość Przecież - gdyby Boga nie było i dusza ludzka nie byłaby nieśmiertelna, nie byłoby sprawiedliwości na świecie zaś życie ograniczałoby się jedynie do zaspokjania własnych potzeb fizjologicznych - najeść się, wyspać się, prokreacja - no moze troszkę kultry dla "szpanu" - i co dalej N sty 16, 2005 2:45 Wyświetl posty nie starsze niż: Sortuj wg Nie możesz rozpoczynać nowych wątkówNie możesz odpowiadać w wątkachNie możesz edytować swoich postówNie możesz usuwać swoich postówNie możesz dodawać załączników

czym jest dla mnie wiara