Co jesc po obiedzie? Świetnie, jeśli będzie to na przykład smaczny owoc i garść orzechów. Można także zjeść jogurt naturalny z bakaliami. Dla fanów nowoczesnych produktów żywnościowych idealne będą nasiona chia dodane do jogurtu. Zazwyczaj wiele osób chce, aby ich podwieczorek fit po obiedzie był zrobiony na słodko.
Po 2-3 dniach można zacząć rozszerzać dietę o pokarmy stałe, miękkie i te w temperaturze pokojowej. Z kolei dieta płynna po operacji szczęki powinna być dostosowywana w zależności do rozległości zabiegu. Często wymaga ona pokarmów o konsystencji, które umożliwiają ich spożycie poprzez słomkę lub za pomocą małej łyżeczki.
Cysteinę odnajdziemy nie tylko w mięsie, ale także w roślinach strączkowych, bogatych w białko. 3. Białko roślinne – warzywa strączkowe. Pozwalają utrzymać masę mięśniową w czasie choroby, kiedy obniżamy aktywność fizyczną. Dodają sił i energii, jak mięso, ale w odróżnieniu od niego nie wykazują działania prozapalnego.
Zamiast suplementów można też po prostu uzupełnić psią dietę w bogate w nienasycone kwasy tłuszczowe dodatki, np. rybę czy jajka, a nawet polewać posiłki czworonoga zawierającym te składniki oleje. Sucha skóra u psa to duży dyskomfort dla czworonoga. Dlatego warto zadbać o jej staranne nawilżenie i zapewnić pupilowi dobre
Przy zaostrzonych objawach choroby posiłki powinny mieć konsystencję papkowatą. Z kolei w okresie remisji można wrócić do normalnego odżywiania, jednak z wyłączeniem produktów wywołujących nieprzyjemne dolegliwości ze strony układu pokarmowego. Dieta wrzodowa – co można jeść, a czego nie wolno?
Lekkostrawne posiłki są zalecane przy wielu zaburzeniach związanych m.in z funkcjonowaniem układu trawienia i po operacjach, ale nie tylko. Zobacz, kiedy sięgać po lekkostrawne menu oraz co można jeść, a czego należy unikać. Podpowiadamy, jak ułożyć jadłospis diety lekkostrawnej i z jakich produktów przygotować posiłki.
. Jakie jest samopoczucie po operacji? Gdy znieczulenie przestanie działać, zaczniesz odczuwać ból wokół rany. Będzie on silniejszy lub słabszy - w zależności od tego, jaki jest twój indywidualny próg bólu, czy byłaś zdrowa i sprawna fizycznie, czy miałaś już "cesarkę" (jeśli tak, będziesz prawdopodobnie mniej obolała). Niektóre mamy już po kilku godzinach wstają bez problemu i nie odczuwają większych dolegliwości. Inne czują się bardzo źle przez kilka dni. Jeśli miałaś znieczulenie zewnątrz-oponowe, przez kilka godzin po operacji będziesz dostawać niewielkie dawki środków przeciwbólowych przez cewnik, który przed zabiegiem umieszczono ci na plecach. Jeśli operowano cię w znieczuleniu ogólnym, otrzymasz odpowiednie leki w kroplówce lub zastrzyku. Potem w razie potrzeby poproś o środek przeciwbólowy w czopku. Nie martw się, lekarz dobierze go tak, by zmniejszyć twoje dolegliwości, ale nie zaszkodzić dziecku. Jakie mogą być skutki znieczulenia? Kobiety po znieczuleniu zewnątrz- oponowym w pierwszych dniach po porodzie skarżą się niekiedy na silny ból głowy. Inne narzekają na bóle pleców, a także mrowienie i drętwienie nóg. Dzieje się tak, zwłaszcza jeśli środek znieczulający dostał się do płynu rdzeniowego zamiast do przestrzeni nadtwardówkowej. Jeśli miałaś znieczulenie ogólne, po wybudzeniu mogą męczyć cię nudności i wymioty, a także ból głowy i gardła. Będziesz czuła się mocno osłabiona. Po operacji w płucach zalega wydzielina. Lekarze zalecą ci więc odkaszliwanie lub energiczne wydmuchiwanie powietrza, by ją usunąć (inaczej mogłaby spowodować zapalenie płuc). Niestety, kaszel powoduje bolesne napinanie brzucha i świeżej rany pooperacyjnej. Lepszą metodą jest wciąganie brzucha, a następnie gwałtowny wydech z głośnym "pfuuuf". Pomaga to też w uwolnieniu organizmu od środków znieczulających. Kiedy będzie można wstać? Im szybciej, tym lepiej. Zacznij od poruszania stopami. Kręć kółka w różnych kierunkach. To uruchomi krążenie w nogach. Po sześciu-ośmiu godzinach po operacji powinnaś wstać i zrobić kilka kroków. To ważne, bo pomaga zapobiec zakrzepom i zatorom naczyniowym. Oczywiście nie próbuj tego sama, bo może ci się zakręcić w głowie i możesz upaść. Poproś o pomoc położną. Najpierw usiądź i dopiero po odczekaniu dłuższej chwili spróbuj wstać. Pierwsze kroki mogą być bolesne, ale to minie. Staraj się nie garbić (na początku możesz to robić odruchowo). Nie bój się! Szwy się nie rozejdą, a w pozycji wyprostowanej wbrew pozorom będzie ci wygodniej i nie będziesz czuła bólu. Kiedy pierwszy raz można iść do toalety? Gdy tylko będziesz gotowa stanąć na nogi, położna usunie cewnik moczowy, który do tej pory opróżniał twój pęcherz. Od tej pory możesz normalnie korzystać z toalety. Jeżeli na początku będziesz miała trudności z oddaniem moczu, odkręć kran w łazience. Odgłos cieknącej wody powinien ci pomóc. Niektóre mamy po cesarskim cięciu mają problemy z wypróżnieniem. Gdy będziesz mogła już normalnie jeść (zwykle w trzeciej dobie), uzupełnij swoją dietę suszonymi śliwkami lub rodzynkami. Zawierają one dużo błonnika i zapobiegają zaparciom. Jeśli jednak sprawa będzie się przedłużać, poproś położną o czopek przeczyszczający. Pamiętaj jednak, że na ponowne uruchomienie pęcherza i pobudzenie prawidłowego funkcjonowania jelit najlepsze jest jak najszybsze wstanie z łóżka i krótkie spacery oraz picie dużej ilości płynów, najlepiej ciepłej wody. Jak się goi rana po cięciu? Już od trzeciej doby po operacji możesz normalnie kąpać się pod prysznicem. To nie przeszkodzi w gojeniu się rany. Blizna może cię pobolewać, a później swędzieć przez kilka tygodni. Dolegliwości jednak będą się stopniowo zmniejszać Staraj się nosić obszerne rzeczy, które nie będą urażać blizny (majtki typu bikini wrzuć na razie na dno szuflady). Jeśli czujesz ból w czasie kaszlu, kichania czy śmiechu, przyciśnij brzuch miękką poduszką. To powinno przynieść ci ulgę. W przyspieszeniu procesu gojenia może pomóc naświetlanie lampą solux i homeopatyczne preparaty z arniki. Gdyby trzeba było, możesz potem osuszyć to miejsce suszarką do włosów. Jeśli wszystko się ładnie goi, nie musisz stosować żadnych płynów ani kremów antyseptycznych. Blizna stopniowo zblednie, z czerwonej stanie się różowa, a w końcu nieco jaśniejsza niż twoja skóra, niemal niewidoczna pod włosami łonowymi. Jeżeli jednak zauważysz, że rana robi się zaczerwieniona, opuchnięta, bardziej bolesna, sączy się z niej wydzielina lub ropa albo masz gorączkę, jak najszybciej skonsultuj się z lekarzem. Konieczna jest kuracja antybiotykowa. Jeśli lekarz, który cię operował, użył zwykłych szwów, zdejmie je po sześciu-ośmiu dniach (niekiedy stosuje się szwy rozpuszczalne i wtedy w ogóle nie ma z tym problemu). Po miesiącu rana nie powinna ci już sprawiać większych kłopotów, choć niektóre mamy czują, że okolica blizny jest lekko odrętwiała nawet po kilku miesiącach Jakie są inne poporodowe dolegliwości? Po cesarskim cięciu macica kurczy się tak jak po porodzie siłami natury, więc i krwawienie z dróg rodnych jest podobne. Możesz odczuwać bolesne obkurczanie się macicy, która wraca do rozmiarów sprzed ciąży. Może to być przykre, zwłaszcza podczas karmienia piersią, ale to znak, że wszystko jest w porządku. Odchody połogowe, wydzielane z pochwy i przypominające krwawienie miesiączkowe, najpierw są czerwone, potem różowe, brązowe i wreszcie bezbarwne. Utrzymują się przez trzy, cztery tygodnie. Są nieco mniej obfite niż po naturalnym porodzie, zwłaszcza jeśli do cięcia doszło, zanim rozwinęła się akcja porodowa. Jeśli jednak byłyby bardzo skąpe lub w ogóle zanikły, zgłoś się do lekarza. Może to oznaczać, że doszło do zatrzymania odchodów we wnętrzu macicy i potrzebne są leki obkurczające macicę. Czy po cesarce można karmić piersią? Oczywiście. Aczkolwiek przez pierwsze dni jest to nieco utrudnione. Na pewno będziesz potrzebować pomocy w przystawieniu dziecka i znalezieniu wygodnej pozycji do karmienia. Możesz siedzieć na krześle z rękami na oparciach, a dziecko położyć na miękkiej poduszce umieszczonej na brzuchu. Możesz też poduszkę wraz z maluchem włożyć pod pachę, tak by jego nóżki nie leżały na twoim brzuchu, lecz pod ramieniem. Drugą ręką przysuń główkę do piersi i podtrzymuj ją w tej pozycji. Całkiem komfortowa jest też pozycja leżąca. Połóż się na boku (pamiętaj o wygodnym podparciu głowy) i przysuń malucha do piersi (obojgu będzie wam wygodniej, gdy ułożysz małego ssaka na poduszce). Nie martw się, gdy na początku twoje piersi wytwarzają mało mleka. Noworodek potrzebuje go naprawdę niewiele. Regularnie przystawiaj malca, a produkcja szybko się zwiększy. W trzeciej-czwartej dobie po porodzie ilość pokarmu jest największa, to tzw. nawał mleczny, a piersi wypełniają się do granic możliwości. Nie rozmasowuj ich na siłę - dziecko jest najlepszym odciągaczem (dla zmniejszenia ilości pokarmu możesz popijać szałwię). W ciągu kilku dni ilość mleka dostosuje się do potrzeb dziecka. Początkowo twoje brodawki mogą być nieco obrzmiałe i wrażliwe - to normalne, ale jeśli karmienie jest dla ciebie bolesne przez cały czas, poradź się położnej albo doradcy laktacyjnego, bo świadczy to o złej technice karmienia. Jak poradzić sobie z opieką nad dzieckiem? W większości szpitali już w drugiej dobie po operacji dziecko jest razem z mamą. Samodzielna opieka nad noworodkiem jest wprawdzie męcząca, ale bądź spokojna, poradzisz sobie! A w razie trudności zawsze możesz poprosić położną o pomoc. Oczywiście lepiej unikać noszenia ciężarów. Słodki ciężar to jednak zupełnie inna historia. Trudno przecież nie przytulić czy nie ukołysać w ramionach maleństwa, które przecież tak tego potrzebuje. Spróbuj tylko nie forsować się za nadto. Jeśli chcesz wziąć dziecko na ręce, podnoś je z poziomu stołu, wtedy wykorzystasz mięśnie ramion, a nie brzucha. Przy schylaniu się uginaj kolana, zamiast zginać się w pasie. Kiedy wrócisz do pełnej formy? To, ile dni spędzisz w szpitalu, zależy od tego, jak szybko wracasz do zdrowia, a także od zwyczajów przyjętych w szpitalu, w którym byłaś operowana. Zwykle pobyt na oddziale położniczym trwa od 3 do 6 dni. Zanim jednak w pełni wrócisz do zdrowia, upłynie miesiąc-dwa. Po tym czasie możesz też rozpocząć współżycie z partnerem, oczywiście jeśli masz już na to ochotę. Niektóre mamy są tak skupione na dziecku, że przez wiele miesięcy w ogóle nie myślą o seksie. To zupełnie normalne.
Moment, w którym człowiek dowiaduje się, że choruje na nowotwór złośliwy to jedno z najbardziej traumatycznych przeżyć, jakie może doznać w życiu. Pod znakiem zapytania stoją wszystkie plany życiowe. Pojawia się obawa co do nieznanej terapii, której zostanie poddany. W początkowym okresie bazuje się głównie na tym, co obserwowało się do tej pory wśród znajomych i rodziny, a słowo chemioterapia napawa lękiem i kojarzy się nieodparcie z utratą włosów i męczącymi wymiotami. Ale czy jest tak naprawdę? Najważniejszą bronią w walce z nieznanym jest poznanie i zrozumienie specyfiki leczenia onkologicznego. Człowiek, który wie, co może go spotkać i czego ma oczekiwać o wiele lepiej radzi sobie z ewentualnymi efektami ubocznymi, a leczenie jest skuteczniejsze, bo rozumiejąc jego istotę pomaga swojemu organizmowi w walce z chorobą. No właśnie, więc czym tak naprawdę jest chemioterapia? Komórki nowotworowe różnią się od prawidłowych komórek, które budują nasz organizm pewnymi specyficznymi cechami – są nimi zdolność do szybkiego, niepohamowanego dzielenia się, a co za tym idzie utrata dojrzałości i zdolności do rożnicowania się. Są jak pasożyty – nie dość, że ich ilość wciąż rośnie – to jeszcze niszczą otaczające tkanki uniemożliwiając ich prawidłowe funkcjonowanie. Wydzielają także szereg substancji, które są odpowiedzialne za złe samopoczucie chorego, ciągłe gorączki, utratę apetytu i chudnięcie. A wszystko to jest efektem buntu pojedynczej komórki organizmu, która ulega procesowi zwanemu transformacją nowotworową. To sprawia, że jej potomstwo zaczyna żyć własnym życiem i wyzwala się spod kontroli organizmu. Bez skrupułów zaczyna go wykorzystywać. Nie zdaje sobie jednak sprawy, że to co może stać się w efekcie z jej nowym żywicielem, przypadnie i jej w udziale… Wydawałoby się, że nic nie jest w stanie zatrzymać tego samobójczego pędu. Okazało się jednak, że komórki nowotworowe mimo swej potencjalnej niezniszczalności są wrażliwe na pewne substancje, które powodują uszkodzenia w ich strukturze, prowadząc do ich obumierania. Te substancje zwane są cytostatykami i to one stanowią podstawę w leczeniu chemicznym. Leczenie chemiczne to stosunkowo nowa metoda walki z nowotworami, bowiem idea narodziła się w pierwszej połowie ubiegłego wieku. Podczas I wojny światowej, do działań wojennych zaczęto stosować iperyt, zwany także gazem musztardowym i zauważono jego antynowotworowe właściwości. Od tamtej pory przeprowadzono badania nad dziesiątkami cytostatyków i opracowano szereg schematów, umożliwiających coraz skuteczniejsze ich stosowanie. Jakie są korzyści stosowania chemioterapii? Chemioterapia jest metodą skuteczną w leczeniu wielu odmian nowotworów. Skojarzenie coraz skuteczniejszych leków wraz z innymi metodami leczenia onkologicznego takich jak leczenie chirurgiczne, radioterapia bądź hormonoterapia sprawia, że liczba pacjentów wyleczonych z nowotworu rośnie z dnia na dzień. Czy leczenie to niesie za sobą jakieś ryzyko? Podobnie jak w przypadku innych rodzajów leczenia stosowanych w różnych chorobach, istnieją pewne zagrożenia dla pacjentów poddawanych chemioterapii. Leki cytostatyczne zabijając komórki nowotworowe, mogą zaszkodzić także komórkom zdrowym. Pacjent wtedy doświadcza skutków ubocznych leczenia. Skutki te a także jak można sobie z nimi radzić będą opisane w dalszej części artykułu. Jakie są zasady leczenia chemicznego? Chemioterapia, w przeciwieństwie do leczenia miejscowego oddziałuje na cały organizm. Dociera do najodleglejszych miejsc, niszcząc napotkane na swojej drodze nieprawidłowe komórki. Penetruje także do większych ich skupisk, tworzących guzy nowotworowe. Leki cytostatyczne mogą być stosowane zarówno w monoterapii – wtedy jednorazowo podaje się jeden lek, lub polichemioterapii – kiedy to używa się kombinacji różnych cytostatyków i podaje je równocześnie lub w specjalnym trybie czasowym. W jaki sposób podaje się chemioterapię? Cytostatyki mogą być dostarczane do wnętrza ludzkiego ciała w różny sposób – najbardziej rozpowszechnioną metodą jest podawanie leków dożylnie. W takim przypadku choremu podłącza się kroplówkę czekając aż całość przedostanie się do krwioobiegu. W zależności od rodzaju leku, procedura trwa różnie długo, poczynając od kilku godzin, a kończąc na kilkunastu. Metoda ta stosowana jest niemal we wszystkich rodzajach nowotworów, które można leczyć cytostatykami. W przypadku nowotworów zlokalizowanych w jamie brzusznej, podaje się chemię dootrzewnowo. Otrzewna to cienki, elastyczny worek, w której umieszczone są niektóre narządy jamy brzusznej. W ciągu ostatnich kilku lat metoda ta zyskała popularność w przypadku leczenia nowotworów jajnika, niemniej trwają próby wykorzystania jej w innych nowotworach – głównie przewodu pokarmowego. Wewnątrz jamy otrzewnej umieszcza się na drodze operacyjnej cienki drenik, który wyprowadza się na brzuch. W odpowiednich odstępach czasu podłącza się doń kroplówkę i cała procedura nie różni się od podania leku drogą dożylną. Po zakończeniu leczenia dren usuwa się. Chemioterapia może być także podawana do jamy opłucnej, do tętnic zaopatrujących guzy nerek i wątroby, a także do kanału kręgowego w przypadku białaczek. Chemioterapię, którą stosuje się przed zabiegiem operacyjnym stwarzając warunki dla jak najlepiej wykonanego zabiegu operacyjnego nazywa się chemioterapią neoadjuwantową. Z kolei po zabiegu operacyjnym można podać chemioterapię uzupełniającą (zwaną także adjuwantową), która ma za zadanie zniszczyć potencjalne ogniska nowotworu, które mogą znajdować się w organizmie. W przypadku bardzo zaawansowanego nowotworu, kiedy na pierwszym miejscu stawia się zmniejszenie dolegliwości związanych z chorobą, poprawę jakości życia oraz okresowe zahamowanie wzrostu nowotworu i wydłużenie życia podaje się chemioterapię paliatywną. Wówczas leki stosowane są w mniejszych dawkach, aby zminimalizować działania uboczne, które mogłyby być nawet śmiertelne dla osłabionego organizmu. Chemioterapię megadawkową stosuje się w szczególnych przypadkach, gdyż dawki (jak sama nazwa wskazuje) są o wiele wyższe niż w konwencjonalnym stosowaniu. Chemioterapia taka jest zazwyczaj wstępem do zabiegu przeszczepu szpiku kostnego, który w Polsce stosowany jest w przypadku nowotworów hematologicznych – białaczki, chłoniaki lub ziarnica złośliwa. Leczenie chemiczne stosuje się w określonych schematach zwanych także cyklami. Dobór schematu zależy od rodzaju nowotworu oraz właściwości leku. To czy chemia będzie podana raz na parę tygodni wynika z biologii komórki nowotworowej – w guzie nowotworowym nie wszystkie komórki ulegają stale podziałom. Bywa tak, że tylko cześć komórek się dzieli, a część znajduje się w stanie uśpionym. Leki cytostatyczne działają w fazie kiedy komórki się dzielą, uśpione mogą być na nią niewrażliwe. Dlatego też leczenie dobiera się w taki sposób by utrafić w moment, kiedy jak największa ilość komórek będzie się dzielić i wtedy jest większa szansa na to, że uda się zniszczyć ich więcej. Dlatego tak ważne jest przestrzeganie terminów kolejnych chemii. A jakie są osobiste odczucia pacjentów, którzy zetknęli się z leczeniem chemicznym? Natalia z mężem Natalia ma 49 lat. Jest nauczycielką przedmiotów ekonomicznych i zawsze była osobą energiczną. Kiedy cztery lata temu dowiedziała się, że zachorowała na nowotwór złośliwy, miała wrażenie, że zawalił jej się cały świat. Nie poddała się jednak i w tej chwili mija piąty rok jej trudnej walki z chorobą. Rak jajnika jest nowotworem, w przypadku którego stosuje się leczenie chirurgiczne a także chemioterapię. „ Ponieważ choruję na nowotwór od 4 lat więc dostałam bardzo dużo różnych chemii, w tej chwili nawet nie jestem w stanie zliczyć ile ich było, ale proszę mi wierzyć było ich sporo”– wyznaje – „. Od początku choroby zetknęłam się z cisplatyną, taxolem, doxorubicyną, gemzarem i innymi. Na początku mojej drogi walki z rakiem dostałam cisplatynę i endoxan. Jak każdy człowiek, który po raz pierwszy spotyka się z chorobą przerażała mnie lista skutków ubocznych, które miałam sobie przeczytać i podpisać, że je akceptuję tzn zgadzam się na chemioterapię. Ale nie miałam wyjścia, chemioterapia była szansą na życie nie przeczytałam wszystkich punktów, tłumacząc sobie, ze mogą one mnie wcale nie dotyczyć jeżeli pozytywnie nastawię się do chemioterapii. Gdy się zastanowię przez co przeszłam podczas brania chemii to nasuwa się jedna myśl – chyba najgorsze jest to że straciłam włosy. W tej chwili jestem po raz czwarty brutalnie mówiąc łysa. Wydawało mi się , że przy trzecim łysieniu nie przeżyję tego, a jednak pogodziłam się z tym tak samo jak i teraz. Niemniej na początku jest to szok.” Natalia w trakcie chemioterapii Utrata włosów jest przykrym problemem szczególnie dla kobiety, często nie do przezwyciężenia psychicznie. Komórki w cebulkach włosów podobnie jak komórki nowotworowe często się dzielą, sprawiając, że włos rośnie. Jednocześnie stają się bardziej wrażliwe na działanie leków chemioterapeutycznych. Jednakże po zakończeniu leczenia dochodzi do odnowy cebulek i włosy odrastają, często ładniejsze i gęstsze niż na początku. „Kiedy miałam dłuższą przerwę pomiędzy kolejnymi rodzajami leczenia, włosy odrosły. Były kręcone i o dziwo wcale nie siwiały. W takich chwilach człowiek o wiele optymistyczniej patrzy w przyszłość i zapomina o tym, co było złe i trudne” – mówi Natalia. O podobnych problemach mówi 27-letnia Anna, u której w tym roku rozpoznano chłoniaka śródpiersia. Leczenie cytostatyczne jest dla niej czymś zupełnie nowym, w czerwcu dostała pierwsza dawkę chemioterapii. „Na razie nie jestem tak osłabiona jak za pierwszym razem, mam nudności, czasem jest mi zimno, zaczęły wypadać włosy – zawsze miałam ich dużo – jednak od środy widać różnicę” Wśród objawów ubocznych chemioterapii można wyróżnić te, które pojawiają się w trakcie podawania leków lub kilka dni potem – są to objawy wczesne. Objawy późne, pojawiające się kilka miesięcy bądź lat potem mogą wynikać z kumulacji cytostatyków w narządach. Podczas podawania chemii na pierwszy plan wysuwają się problem z nudnościami i zwracaniem pokarmów. 28-letnia Gosia, również choruje na raka jajnika. Wspomina, że już podczas przygotowywania wkłucia do podłączenia kroplówki bywało tak, że robiło jej się niedobrze. ”Najważniejsze to nastawienie psychiczne – jeżeli człowiek weźmie się w garść i powie sobie, że to uratuje mu życie – jest wtedy łatwiej” Na szczęście istnieją skuteczne środki, które mogą zminimalizować przykre dolegliwości. Jest wiele grup leków przeciwwymiotnych, które mogą być podawane w różny sposób w zależności od preferencji chorego – dożylnie, doustnie czy doodbytniczo. Okazuje się tez, że kluczowe znaczenie ma to co chorzy jedzą podczas przyjmowania chemii – zdarza się, że z obawy nie przyjmują żadnych pokarmów. „Jeżeli chodzi o jedzenie to nie radzę jeść owoców i mleka, tzn żadnych przetworów mlecznych. Nie można jednak głodować, ale jeść rzeczy lekkie takie jak na przykład wafle ryżowe bądź kisiel” – radzi Natalia. Dni, które następują po podaniu cytostatyków bywają trudne. Człowiek czuje się zatruty, na co wpływa fakt, że z uszkodzonych komórek nowotworowych uwalniają się różne toksyny, które zanim zostaną usunięte z organizmu przez jakiś czas działają i mogą powodować osłabienie i gorączkę. Mogą jeszcze utrzymywać się nudności. Gosia z mężem „Kilka dni po chemii po prostu muszę leżeć w łóżku. Nie mam apetytu, na szczęście mój mąż dba o to, żebym czuła się jak najbardziej komfortowo. Podtyka mi smakołyki, poprawia samopoczucie” – opowiada Gosia. „ Ból głowy to dla mnie największy problem” – wyznaje Natalia – „ból mięśni tak jak przy grypie, ogólne osłabienie, gorączka nawet powyżej 39 C. Ogólne rozbicie i ciężkie kilka dni do przeżycia ale jak tylko dochodzę do siebie to wraca uśmiech i chęć walki, a potem zapominam jak było ciężko, staram się żyć i cieszyć z każdego dnia.” Około dziesięć dni po zakończonym leczeniu konieczna jest kontrola parametrów krwi. Szpik kostny jest wrażliwy na cytostatyki i w efekcie obniża się poziom czerwonych i białych krwinek. Może pojawić się anemia (niedokrwistość), która będzie objawiała się bladością, osłabieniem i uczuciem przyspieszonego bicia serca. „Bardzo ważny problem to krew – trzeba pilnować aby wyniki były w normie. Może być problem z odpornością – trzeba wtedy uważać i nie dopuścić do zarażenia się nawet katarem. Taka sytuacja może się zakończyć nawet zapaleniem płuc, wymagającym pobytu w szpitalu. Jak się zatem chronić ? Trzeba unikać dużych skupisk ludzi, zdrowo się odżywiać – pić soki ze świeżych warzyw i brać witaminy” – pani Natalia szczególnie poleca picie świeżego soku z buraków, przyjmuje także preparaty odpornościowe takie jak olej z wątroby rekina. W przypadku dużego spadku hemoglobiny konieczne może być nawet przetoczenie krwi. Tutaj ważna jest rola lekarza, który powinien uświadomić chorego na co zwrócić uwagę i jakie symptomy mogą zwiastować groźną niedokrwistość. Oprócz dolegliwości fizycznych związanych z leczeniem pacjenci bardzo często podnoszą problem wpływu leczenia chemicznego na psychikę. „ Co do psychiki to szkoda słów” – wyznaje smutno Anna – „ Uważam że psycholog powinien być w każdej przychodni onkologicznej. Ciągle słyszę: nie martw się, będzie dobrze… Niestety nie mam kontaktu z osobami chorymi a wydaje mi się że właśnie one mogą mnie naprawdę zrozumieć…” Na początku leczenia, kiedy na przerażonego pacjenta spada zbyt wiele, szczególnie ważne jest wsparcie udzielone przez lekarza, rodzinę oraz kontakt z innymi osobami w podobnej sytuacji. „Mój mąż jest wspaniałym człowiekiem – mówi Natalia – „w trudnych chwilach zawsze jest przy mnie i mnie wspiera. Dba o moje leczenie i wiele mu zawdzięczam”. Podobnie o swoim mężu opowiada Gosia. Robert czynnie uczestniczy w procesie leczenia żony, szuka wszelkich sposobów aby jej pomóc i poprawić samopoczucie – jest dla niej prawdziwym oparciem. Okazuje się, że to nastawienie psychiczne może mieć kluczowe znaczenie w dalszym rozwoju choroby, reakcji na leczenie i losach chorego. Nowotwory wciąż stanowią ogromną zagadkę, gdyż mimo statystyk każdy pacjent choruje inaczej. Ludzie, o silnym charakterze, którzy potrafią pozytywnie nastawić się do przebiegu leczenia łatwiej znoszą wszelkie trudy napotkane na swej drodze. Dla nich chemioterapia nie jest trucizną – jest narzędziem w walce o życie. Mimo ciężkich doświadczeń, na twarzy potrafi zajaśnieć uśmiech a wola walki sprawia, że droga przez cierpienie staje się drogą do wyleczenia. Do chwili, kiedy wolni od choroby nowotworowej będą mogli ponownie cieszyć się tym, co daje życie… Lek. Agnieszka Barchnicka Opracowano na podstawie: „Leczenie nowotworów” – pod red. M. Pawlickiego a także serwisu onkologicznego Przeczytaj również artykuł czerwca. Westchnienia przyszłego lekarza
Wszyscy wiedzą, że ważne jest wybieranie pokarmów bogatych w witaminy i minerały żeby zachować zdrowie, bo w przeciwnym razie można doprowadzić do niedoborów. Mało kto wie jednak, że to, jak łączymy pokarmy ma także duże znaczenie i może przyczynić się do lepszego wykorzystania zawartych w jedzeniu drogocennych składników. Jest także druga strona medalu. Niektóre produkty jedzone razem mogą nie współgrać i powodować, że nie wykorzystamy pełnego potencjału prozdrowotnego składników. Jednym z pierwiastków, którego absorpcję jesteśmy w stanie znacznie zmienić spożywając razem z innymi składnikami, jest żelazo. To je wzięłam dziś pod lupę. Jest składnikiem krwi, dostateczne spożycie chroni przed anemią. Szczególnie kobiety w wieku rozrodczym są narażone na jego duże straty i powinny szczególnie dbać o jego dostateczne spożycie. Jeden z częstszych niedoborów wśród Polaków. Poziom i wysycenie organizmu żelazem bardzo łatwo sprawdzić i kontrolować za pomocą prostego badania- morfologii. Oto kilka przykładów objaśniających, jak niektóre składniki pożywienia współgrają z żelazem i jak można poprawić jego absorpcję łącząc bogate w nie produkty z innymi. Jest jedna ważna rzecz, którą musicie wiedzieć teraz na temat żelaza, żeby dobrze rozumieć wszystko napisane w dalszej części artykułu. Są dwie formy żelaza: hemowe (Fe2+) – w mięsie i podrobach, dobrze się wchłania i niehemowe (Fe3+) – w roślinach, wchłania się znacznie gorzej. Ok, teraz, możemy iść dalej. SUPER POŁĄCZENIA, CZYLI TO JEDZ RAZEM Żelazo plus witamina C Witamina C może znacznie polepszyć wchłanianie żelaza, a konkretnie jego formy zawartej głównie w roślinach (żelaza niehemowego, Fe3+),a im więcej tej witaminy w posiłku, tym bardziej poprawiona wchłanialność! Dodanie 50mg witaminy C do posiłku poprawiło wchłanianie żelaza 2- krotnie, a dodanie 500mg witaminy C poprawiło wchłanianie aż 6- krotnie! Nie byłabym sobą, gdybym nie dorzuciła do tego reakcji chemicznej: Fe3+ + witamina C –> Fe 2+ czyli prosto mówiąc żelazo w formie Fe3+ (to gorzej wchłanialne) zmienia swoją postać pod wpływem witaminy C, na znacznie bardziej przyswajalną dla człowieka formę Fe2+. Zadbaj o to, żeby w każdym posiłku znajdował się produkt bogaty w tą witaminę, a żelazo będzie się znacznie lepiej przyswajać. Posypuj dania zieloną pietruszką, dodawaj do nich paprykę. Źródło żelaza i witaminy C musi być jedzone w jednym posiłku, bo osobno nie mają one już takiej mocy! Żelazo plus mięso Teraz przykra wiadomość dla wegetarian, nie bez powodu częściej cierpią oni na anemię spowodowaną niedoborem tego pierwiastka. Wszystko przez „meat factor”, czyli mięso. Nie dość, że samo w sobie jest super bogatym źródłem łatwo przyswajalnego żelaza, na dodatek polepsza także wchłanianie żelaza niehemowego. Dodając 50g wieprzowiny, wołowiny, drobiu czy ryby zwiększa wchłanianie żelaza o 44%, 70g już o 57%. Za ten mechanizm odpowiadają powstające z mięsa peptydy, łączące żelazo w dobrze przyswajalne kompleksy. 1:0 dla mięsożerców! Tym razem reakcja chemiczna wygląda mniej więcej tak: Fe3+ + peptydy wytwarzane na skutek trawienia białka mięsa –> kompleks z Fe2+ o super wchłanialności Żelazo plus skrobia oporna i oligosacharydy Skrobię oporną i oligosacharydy znajdziesz w : czosnku, cebuli, ryżu (szczególnie ostudzonym po ugotowaniu), strączkach, chlebach razowych, pumperniklu, cykorii, bananach, szparagach, kaszach, płatkach owsianych surowych, kukurydzy. Skrobia oporna to, jak mam nadzieję każdy się domyślił- skrobia, która opiera się trawieniu. Oligosacharydy to rodzaje cukrów, które także nie są trawione. Związki te nazywane są prebiotykam, substancjami stanowiącymi pożywienie dla milionów bakterii jelitowych. Spożyte oligosacharydy i skrobia oporna trafiają do jelita grubego, tam natrafiają na bakterie jelitowe, których trawieniu już nie są w stanie się oprzeć. Zostają zużyte jako pożywienie- źródła energii właśnie dla mikroflory jelitowej. Powstałe na skutek rozkładania przez bakterie jelitowe substancje (krótkołańcuchowe kwasy tłuszczowe) odżywiają komórki jelita, zwiększają jego ukrwienie i stymulują rozrost ścian jelita. To wszystko przyczynia się do polepszenia pracy jelita i zwiększenia wchłaniania żelaza, ale też innych składników pokarmowych. Tutaj reakcji chemicznej nie będzie, ale mogę dodać, że krótkołańcuchowe kwasy tłuszczowe jak sama nazwa wskazuje mają odczyn kwaśny, zakwaszają więc pH treści jelitowej, zwiększają rozpuszczalność i polepszają wchłanialność żelaza. HAMUJĄ WCHŁANIANIE- TEGO RACZEJ NIE JEDZ RAZEM Kwas fitynowy i żelazo Kwas fitynowy jest związkiem naturalnie występującym w zbożach, roślinach strączkowych i nasionach. Ma on zdolność wiązania różnych metali (między innymi żelaza) w nierozpuszczalne związki kompleksowe. Przez to żelazo, ale też inne metale, także te szkodliwe, nie jest wchłonięte do organizmu, a wydalone. Ilość kwasu fitynowego w pożywieniu można zmniejszyć stosując moczenie, mielenie, kiełkowanie ziaren. Jest także możliwość stosowania specjalnego enzymu – fitazy, która rozkłada kwas fitynowy, tę metodę stosują niektórzy producenci mąk. Jeśli do posiłku doda się źródło witaminy C bądź mięso, można wyrównać niekorzystne działanie kwasu fitynowego. Już 30 mg witaminy C, na przykład plaster papryki, niweluje negatywny wpływ aż 58 mg kwasu fitynowego. Trzeba dodać, że duża część produktów bogatych w żelazo zawiera też kwas fitynowy (np. rośliny strączkowe, ziarna, orzechy). Żelazo i polifenole Polifenole to te związki, przez które polecane jest picie czerwonego wina, herbat, naparów z ziół, czy jedzenie warzyw, kakao i owoców. Są one bardzo zdrowe, to prawda, ale niekoniecznie powinniśmy je spożywać razem z pokarmami w których znajduje się żelazo. Polifenole, tak jak kwas fitynowy: wiążą i uniemożliwiają wchłonięcie żelaza tworząc z nim trudnorozpuszczalne związki kompleksowe. Najsilniejsze działanie hamujące wchłanianie ma tutaj czarna (szczególnie bogata w tianinę), ale tez zielona i miętowa herbata. Nie popijaj więc herbatą ani kawą posiłków, bo zmniejszasz znacząco ich wartość odżywczą. W ten sposób hamujesz przyswajanie nie tylko żelaza, ale też wapnia, magnezu i innych mikro- i makroelementów. Jak najbardziej herbaty i napary są za to wskazane między posiłkami, wtedy nie wywierają już negatywnego wpływu. Wapń i żelazo Wapń i żelazo „rywalizują” ze sobą o wchłonięcie. Jeśli skomponujemy posiłek tak, że znajdą się w nim te dwa pierwiastki w dużych ilościach, to wchłanianie żelaza zmniejszy się o 50% na korzyść wapnia. Jest to o tyle niekorzystne, że stosunkowo „łatwiej” jest dostarczyć odpowiedniej ilości wapnia niż żelaza, a niedobory wapnia są rzadsze niż niedobory żelaza. Warto planować posiłki tak, aby szczególnie bogate źródła tych pierwiastków nie znajdowały się tam razem. W praktyce oznacza to unikanie jedzenia produktów mlecznych i nabiału wraz z mięsem (ser i szynka na kanapce to nie najlepszy pomysł, jeśli zależy Ci na przyswojeniu żelaza z mięsa). Na koniec jeszcze jedna bardzo ważna sprawa. Więcej żelaza nie zawsze znaczy lepiej. Zbyt duża podaż żelaza (szczególnie na skutek nieprzemyślanej suplementacji) zwiększa ilość wolnych rodników, a co za tym idzie może zwiększyć szansę zapadnięcia na niektóre nowotwory, czy choroby serca. Ważna jest odpowiednia podaż tego pierwiastka i utrzymanie w normach wskaźników takich jak: hemoglobina, hematokryt, ferrytyna, MCV, MCH, MCHC. Jeśli nigdy nie miałeś/ miałaś problemów z anemią to nie musisz stosować się do przedstawionych tutaj rad. Są one bardziej przydatne dla osób zmagających się z niskim poziomem żelaza lub mających problemy z dostarczeniem prawidłowiej ilości tego pierwiastka z dietą. Przeczytaj też:
Dieta po cesarce nie różni się znacząco od tej, którą dobrze jest stosować po naturalnym porodzie. Warto jednak, aby uwzględniała zalecenia, jakie stosuje się w żywieniu pooperacyjnym. Zazwyczaj pierwszy posiłek po cesarskim cięciu można zjeść dopiero po ok. 6 godzinach od zabiegu. Dieta po cesarce powinna spełniać dwa zadania. Pierwszym z nich jest ułatwienie gojenia się rany i regeneracja organizmu, a drugim – zapewnienie niezbędnych składników, jakich potrzebuje kobieta karmiąca. Bo po cesarce można dziecko karmić piersią. Dieta po cesarce: odżywianie zaraz po zabiegu odkrycia naukowców najważniejsze składniki czego unikać Dieta po cesarce w pierwszych godzinach od zabiegu Do czasu aż jelita podejmą normalną pracę, kobiecie po cesarce podaje się składniki odżywcze w kroplówce. Gdy jelita „ruszą’’, można zacząć przyjmować posiłki płynne i półpłynne. Zwykle jelita podejmują pracę po upływie ok. 6 godzin od operacji cesarskiego cięcia, jednak jest to sprawa indywidualna. Dieta po cesarce – naukowe fakty Kiedyś zalecano kobietom po cesarce powstrzymywanie się od jedzenia przez ok. 12 godzin. Okazuje się, że niesłuszne. Odwlekanie podawania posiłków półpłynnych nie ma sensu, bo nie dość, że nie zwiększa to bezpieczeństwa kobiety, to jeszcze sprawia, że potrzebuje ona więcej leków przeciwbólowych! Odwlekanie podawania posiłków motywowano niegdyś też tym, że często pojawiają się łagodne powikłania po cesarskim cięciu: nudności, zaparcia, wzdęcia, uczucie pełnego brzucha. Przebywanie na czczo miało temu zapobiegać. Jednak naukowcy zaobserwowali, że dolegliwości te są de facto mniejsze wtedy, gdy jak tylko jelita zaczną pracować, kobieta pije i zaczyna jeść półpłynne posiłki. Najważniejsze składniki diety po cesarce W pierwszych dniach po zabiegu bardzo ważne jest nawadnianie organizmu. Szczególnie poleca się wtedy napar z liści pokrzywy, który stymuluje produkcję czerwonych krwinek i zapobiega anemii. Mamom po cesarce, które chcą karmić piersią, warto podsunąć herbatki laktacyjne. W diecie po cesarce nie może zabraknąć białka, które organizm zużyje do gojenia się rany i regeneracji. Źródłem pełnowartościowego białka są produkty zwierzęce: mięso i jaja, nabiał, owoce morza oraz ryby. Wegetarianki mają nieco utrudnione zadanie, gdyż pełen zestaw niezbędnych człowiekowi aminokwasów (budulec białka) nie występuje w żadnym roślinnym produkcie. Dlatego wegetariańska dieta karmiących mam musi składać się z różnych roślin, które będą w stanie dostarczyć młodej mamie wszystkich potrzebnych aminokwasów. Roślinami zawierającymi białko są: brokuły, szpinak, orzechy, kasze, warzywa strączkowe. Niestety te ostatnie mają właściwości wzdymające, więc warto po cesarce wprowadzać je do diety nieco później. W diecie po cesarce nie może też zabraknąć: żelaza – warto jeść produkty je zawierające wraz z innymi, które są bogate w witaminę C, wapnia – wspomaga regenerację; kobiety nietolerujące laktozy powinny zaopatrzyć się w suplementy z wapniem, witamin A i E – także stymulują regenerację i gojenie ran; znajdują się w tłustych produktach zwierzęcych oraz warzywach i owocach koloru pomarańczowego, zielonego, żółtego i czerwonego. Należy je spożywać z odrobiną oleju, aby witaminy lepiej się wchłaniały, witamin B6 i B12 oraz kwasu foliowego – zapobiegają anemii; znajdują się w roślinach strączkowych, produktach pełnoziarnistych, warzywach liściastych oraz podrobach, błonnika – o ile się z nim nie przesadzi, pomoże rozprawić się z zaparciami. Jest go dużo w bakaliach, owocach, warzywach, produktach pełnoziarnistych. Czego unikać w diecie po cesarce To proste – tego, co jest niezdrowe! Niestety do tej kategorii zaliczają się ciastka, słodycze, produkty mączne, potrawy ciężkostrawne i tłuste, fast foody, żywność wysoko przetworzona, słodkie napoje gazowane. W pierwszym etapie po cesarce warto zrezygnować z roślin strączkowych, cebuli, kapusty i kawy. Na nie przyjdzie czas, gdy blizna się zagoi, a jelita przyzwyczają do normalnej pracy. Dieta po porodzie nie może być dietą odchudzającą! Żywność w tym momencie życia kobiety ma jej dostarczać dużo energii i składników odżywczych, które pozwolą jej zregenerować się po operacji i karmić dziecko. Więcej o cesarce: Zobacz, jak przebiega cesarka Kiedy potrzebne jest cesarskie cięcie Poród naturalny po cesarce – czy to możliwe?
Fot: sudok1 / Kroplówki to sposób na szybkie, dożylne uzupełnienie niezbędnych substancji lub podanie leków. W trosce o bezpieczeństwo pacjenta, wykonując wlew, należy dbać o aseptykę i przeprowadzać zabieg zgodnie z obowiązującymi zasadami. Kroplówka to metoda podawania odpowiednio przygotowanych, jałowych roztworów lub zawiesin bezpośrednio do żyły chorego. Wykonanie wlewu w warunkach domowych jest możliwe, o ile pacjent ma założony dostęp do żyły (motylek, wenflon lub wkłucie centralne, np. podobojczykowe), a podająca płyny osoba jest odpowiednio przeszkolona. Wskazania do podawania kroplówek w domu Kroplówka w domu chorego może być podawana w ramach pomocy doraźnej lub jako element stałego leczenia. Jednorazowe lub kilkukrotne wlewy dożylne wykonuje się najczęściej w następujących sytuacjach: zaburzenia elektrolitowe i odwodnienie spowodowane biegunką lub wymiotami, konieczność nawodnienia chorego z wysoką gorączką, podanie leków rozkurczowych i przeciwbólowych, np. w przypadku kolki nerkowej, podawanie innych zaleconych przez lekarza leków lub preparatów. Systematyczne wykonywanie kroplówek może być niezbędne u chorych: wyniszczonych (np. z powodu choroby nowotworowej lub anoreksji), wymagających żywienia pozajelitowego, z powodu zespołu krótkiego jelita, przygotowywanych do pewnych typów zabiegów lub znajdujących się w okresie pooperacyjnym, wymagających regularnego podawania leków. Niektóre typy przetoczeń (np. preparaty krwiozastępcze i krwiopochodne, immunoglobuliny, leki cytostatyczne, niektóre antybiotyki) wykonuje się wyłącznie pod kontrolą wykwalifikowanego personelu w gabinecie zabiegowym lub w szpitalu. Rodzaje kroplówek do podawania w domu Kroplówki podawane w domu to najczęściej preparaty służące uzupełnieniu płynów i elektrolitów. Są to odpowiednio przygotowane roztwory zawierające różne kombinacje jonów podstawowych pierwiastków, takich jak sód, potas, wapń, magnez, w postaci rozpuszczalnych soli (chlorków, cytrynianów, octanów, mleczanów). Płyny te są izotoniczne (ich osmolarność odpowiada osoczu krwi) i mają neutralną kwasowość (odczyn pH). Najczęściej stosowane środki to: fizjologiczny (0,5%) roztwór soli (NaCl), płyn wieloelektrolitowy (PWE), roztwór Ringera klasyczny lub z mleczanami. Podstawowym płynem zabezpieczającym potrzeby energetyczne organizmu jest pięcioprocentowy roztwór glukozy. Jego stosowanie pozwala na uzupełnienie braków żywieniowych przez krótki czas. Jeśli chory nie może się normalnie odżywiać przez co najmniej kilka dni, komponuje się dla niego odpowiednią, zbilansowaną dietę pozajelitową. Składa się ona nie tylko z węglowodanów, ale również z białek, tłuszczów i witamin. Odpowiednie preparaty są przygotowywane w specjalistycznych ośrodkach i regularnie dostarczane choremu. Ich okres przydatności bywa zwykle bardzo krótki. Osoby, które wymagają przewlekłego żywienia pozajelitowego, są tak przeszkolone, by dobierać dawki preparatów odpowiednio do obciążenia fizycznego i poziomu aktywności. Mając pewne doświadczenie, mogą przez wiele lat prowadzić niemal normalny tryb życia. Jeśli chory wymaga podawania leków w kroplówce, to przed rozpoczęciem wlewu wstrzykuje się je do butelki z odpowiednim płynem. Czasem jest to dostarczony przez producenta leku specjalny roztwór, ale zwykle wykorzystywany jest roztwór fizjologiczny soli (0,9%) lub glukozy (5%). Wytwórca preparatu przeważnie załącza informację, jak i w czym należy rozpuścić lek. Zobacz film i dowiedz się jak skutecznie pozbyć się biegunki: Zobacz film: Przyczyny i leczenie biegunki. Źródło: 36,6. Kroplówki witaminowe Kroplówki witaminowe są najczęściej elementem długotrwałego żywienia pozajelitowego, ale niekiedy wykorzystywane są również z innych wskazań. Często przytaczany, choć niepoparty badaniami naukowymi, jest pogląd, że roztwór witamin może przyspieszyć regenerację organizmu po nadmiernym spożyciu alkoholu i zlikwidować objawy tzw. kaca. Niektóre ośrodki kosmetologiczne oferują kroplówki witaminowe jako część kuracji odmładzających, regenerujących, wzmacniających albo odtruwających organizm. Jak podłączyć kroplówkę? Podłączenie kroplówki w warunkach domowych jest możliwe przy zachowaniu kilku podstawowych zasad: 1. Chory musi mieć wenflon lub motylek założony do żyły obwodowej przez fachowy personel albo wykonane centralne wkłucie do dużego naczynia (np. do żyły podobojczykowej). 2. O miejsce wkłucia wenflonu należy odpowiednio dbać, zabezpieczać je przed możliwą infekcją i obserwować, czy w pobliżu nie tworzy się stan zapalny, krwiak albo czy podawane płyny nie wydostają się poza naczynie żylne. 3. Podawać można wyłącznie płyny dopuszczone do obrotu, zakupione w aptece lub dostarczone przez personel medyczny. 4. Preparaty podaje się pod warunkiem, że do momentu użycia były prawidłowo przechowywane, opakowania nie są uszkodzone, a widoczny płyn wygląda prawidłowo i nie ma w nim żadnych zmętnień ani osadów. 5. Kroplówkę wykonuje się za pomocą jednorazowego zestawu do przetoczeń i (w miarę możliwości i potrzeb) pompy infuzyjnej. 6. Prędkość podawania leków i odstęp pomiędzy poszczególnymi dawkami są zgodne z zaleceniem lekarza. 7. Zaobserwowanie przez chorego lub podającego kroplówkę jakichkolwiek niepokojących objawów w trakcie wlewu powinno być powodem natychmiastowego przerwania kroplówki i konsultacji z personelem medycznym. Podawany płyn należy w takim przypadku oczywiście zabezpieczyć i zachować do badania. Ostatnim i najważniejszym punktem jest podłączanie kroplówki przez odpowiednio przygotowaną osobę. W trakcie całego wlewu powinna ona obserwować chorego.
czy po kroplówce można jeść